2007-12-30

Miecio

Proszę państwa oto miś. Na imię ma Miecio, ma dwa dni, 20 cm wzrostu i pokaźny obwód brzuszka, jest krewnym Pokraka i Rosie, lubi lila kubraczki i takież czapeczki i wyskoczył dziś z jednego z pakunków z poprzedniego posta, by wszyscy mogli zobaczyć jaki z niego kochany miś.
Materiały: trochę bezimiennej boucle na misia, resztki Nicky Eliana na sweterek i czapeczkę, do tego trochę Alminy na nosek, dwa koraliki i zatrzask.
Muszę jeszcze trochę dopracować wzór, więc jeszcze kilka misiów będzie :)
***
Ladies and Gentlemen meet a bear. His name is Miecio, he's 2 days old, 20 cm tall and the circumference of his belly is really fair. He's Eddie's and Rosie's relative. He likes lilac jumpers and lilac hats. He jumped out of one of the presents from the previous post today so anyone can see what a loveable bear he is.
Materials: some leftover boucle yarn for bear, Elian Nicky for jumper and hat, black cotton for nose, two black beads and one popper. The design still needs some improvement, so there will bo more bears :)

Miecio od przodu.
Miecio from the front.

Tutaj Miecio lekko z profilu, można podziwiać jego pękaty brzuszek.
Miecio from the side, so you can see his squat belly.

Mieciowa facjata wprost ze zdjęcia z misiowego dowodu.
Miecio's face. Photo from his ID.

Mieciowy sweterek z raglanowymi rękawami i wyhaftowanym serduszkiem, żeby od razu było widać, że to bardzo serdeczny miś.
Miecio's jumper with raglan sleeves and double stitched heart, so you can see right away, that he's a really hearty bear.

Miecio od tyłu. Prezentuje swój ogonek, tu słabo widoczny, ale uwierzcie - jest tam tuż pod ściągaczem.
Miecio from the back, presenting his tail (believe me it's there, right below the ribbing).

2007-12-29

Święta, Święta, a po Świętach obiecane prezenty :)

Po krótkiej przerwie zjawiam się znów na mym blogu, tym razem w charakterze aniołka Świętego Mikołaja, który z lekkim opóźnieniem dostarcza prezenty trzem szczęśliwcom :)

Z przyczyn obiektywnych moja aktywność internetowa była ostatnio znikoma, ale skoro zjawiam się z prezentami to chciałabym złożyć wszystkim poświąteczne życzenia wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia i żeby spełniały się marzenia, a na koniec rzecz jasna: szczęśliwego Nowego Roku 2008!

A teraz do rzeczy: prezenty w kolejności alfabetycznej. (Klikamy, zeby zajrzeć do środka)B)


Dla Beaux, ponieważ wieść niesie, że jest grzeczną dziewczynką, która zachwyca świat swym decu i nie wiadomo skąd wiedziała, że kolejka Tequili to jest coś co naprawdę by mi się teraz przydało.

Dla Michelle, bo oczywiście była grzeczna i niesamowicie twórcza, a jej schowek to zaczarowane miejsce, no i do tego okazała się bardzo szczodrą osóbką ;)

Dla Taziora, który również był grzeczny (a jak nie był to ktoś Mikołaja okłamał) i który ofiarował mi odrobinę ciepła w postaci kamyka do głaskania :D

Wiem, że wszyscy byli grzeczni, ale zadecydował los, a raczej maszyna losująca w postaci sierotki Niuni, więc w razie czego to pretensje do tej pani:


Zwycięzców uprasza się o kontakt i podanie adresu, bo Święta się skończyły i renifery już nie kursują w związku z czym, prezenty dotrą Pocztą Polską. :)

2007-12-07

Prezenty, prezenty!!!

Zbliżają się Święta - czas na prezenty. Oto moja choinka, pod którą można zostawiać paczuszki :) Nie ma absolutnie żadnych ograniczeń cenowych, możecie mi podarować wszystko czego dusza zapragnie ;)



Żeby nie było jednostronnie ode mnie też będą prezenty... Taki mały gwiazdkowy konkurs - do wygrania miś (za pierwsze miejsce) i pokrowce na tel (miejsce 2 i 3). Jedyny warunek by wziąć w nim udział to zostawić mi prezencik i podać maila, adres strony internetowej, bloga, forumowego nicka lub jakikolwiek namiar na siebie. Wygra ofiarodawca prezentu, który najbardziej przypadnie mi do gustu, a w razie wątpliwości, w ostatniej instancji rozstrzygać będzie sierotka.
Deadline to oczywiście Gwiazdka :)

2007-12-06

Rambling Rose

Jupi!!! Jupi!!! Jupijajej!!! :P Wreszcie skończyłam Rambling Rose, Pnącą Różyczkę, czyli tenże oto kardigan. Cieszę się tym bardziej, że udało mi się dokupić włóczkę, dzięki czemu sweterek posiada dwa rękawy, a nie jeden. Można powiedzieć, że to cud bo włóczkę kupowałam rok temu, a udało mi się dokupić jeden motek w identycznym odcieniu, co jest tym większym sukcesem, że nie pamiętałam nawet nazwy tej włóczki. Cóż mogę powiedzieć... Mam więcej szczęścia niż rozumu :)
Aha, sweterek nawet da się nosić, co zważywszy mój kompletny antytalent w dziedzinie zszywania dzianin i nieprzepartą odrazę do tej czynności, należy uznać za kolejny cud.
Stwierdzam jednak, ze wstążka mi się nie podoba i muszę upolować śliczną beżową aksamitkę.
Moje wykonanie i jego jakość jest kwestią dyskusyjną, natomiast dyskusji dla mnie nie podlega fakt, że wzór jest świetny. Martin Storey to geniusz. Jak będę duża, chcę zostać Martinem Storeyem! :D