Ostatnio byłam dość mocno zaabsorbowana moją stertą papierów, zwaną również
smętną kupką. Smętna kupka... to dobre określenie na pracę magisterską, nieprawdaż? ;) Kupka się rozmnożyła, po tym jak wydrukowałam swoją pracę, przybyło do niej kolejne 96 stron ;) to oznacza, że jeszcze trochę będę zjęta, dopóki tej kupki nie wymienię na dyplom.
W tak zwanym międzyczasie, kupiłam sobie w Jysku na wyprzedaży koszyczki z morskiej trawy. Miałam wielką potrzebę się odmóżdżyć, więc zaczęłam ciąć wstążki i robić z nich kwiatki. Jak już zrobiłam to ozdobiłam nimi nabyte koszyczki, dorzuciłam, pudełko obklejone ozdbonym papierem i oto mam filcowy składzik ;)
***
I've been a bit busy with my master's thesis, also known as
the sad pile. The sad pile is a good term for a master's thesis, don't you think? The pile has significantly grown, after I'd finally printed out my thesis. There are about 96 pages more now. That means I'll still be busy untill I manage to exchange that pile for a diploma :)
In the mean time, I did some shopping. I bought three little seagrass baskets in Jysk on sale. My brain was in huge need of relaxation, so i started cutting ribbons and making flowers of them. When I had a couple of them made, I used them to adorn the baskets. Then I made a box and TahDah! I have a little felting storage now :)

Największy koszyczek i kwiatek numer jeden.
***
The biggest basket and flower number one.

Średni koszyk i kwiatek numer dwa.
***
Medium basket and the flower number two.

Malutki koszyczek... bez kwiatka :D Tylko guzik :)
***
Tiny basket and... no flower :D Only button :)

Na koniec wydziergałam sobie kwiatek na baner :D
***
And finally I also knitted a flower for my blog header :D