2008-11-29

Problemy techniczne / Technical difficulties

Wczoraj wchodzę sobie na mojego bloga, a tu ZONK! Googlebot zostawił mi pozdrowienia :D Jak słodko i uroczo ;) Otóż dowiedziałam się że mój blog stanowi zagrożenie. Lekko się zdziwiłam, bo raczej staram się dbać o bezpieczeństwo swoje i odwiedzających, chociażby usuwając wszelkie podejrzane linki, które pojawiają się w komentarzach i pojawiały się na czacie.
***
Well, I entered my blog yesterday and surprise, surprise! Googlebot left his kindest regards fo me :D How nice ;) Well it turned out that my blog was a potential threat to my visitors. I was totally flabbergasted by this fact because I tried and still do try my best to keep this blog a nice, friendly and safe place. For instance I delete all dubious links, that may appear in comments and I used to delete all such links from the chat board as well.

A skoro o czacie mowa to już go nie ma i nie będzie. Odpowiedź na pytanie dlaczego znajduje sie powyżej. Przyzwyczaiłam się do tego, że kiedy wchodzę na mojego bloga widzę mój własny, osobisty, aglayowy szablon, a nie jakieś czerwone ostrzeżenia, robiące ze mnie internetową terrorystkę i nie mam ochoty na kolejne tego typu niespodzianki.
Po usunięciu czata witryna została sprawdzona po raz kolejny na moją prośbę i wszystko jest w porządku. Po weryfikacji, ostrzeżenie zniknęło i mam nadzieję, już się więcej nie pojawi. Ergo, nie jestem już groźna ;) Więc odwiedzajcie mnie dalej, bardzo proszę :) Wkrótce będą jakieś nowości :)
***
Speaking of the chat board. It's gone now. Why? The above print sreens are the answer to that question. I'm just used to the fact that when I enter my blog I see my own personal aglayish blog layout, not some red scary warnings that say I'm some kind of an internet terrorist. And I don't want to see such surprises ever again.
When I removed the chat board the site was checked once again on my demand and it's all fine now. After it's been verified the warning was gone and I hope not to see it again. Im not hazardous anymore ;) So please, keep visiting me :) There will be some new posts any time soon :)

2008-11-01

Żyję :) / I'm alive :)

Po prostu po obronie tak jakoś uszło ze mnie powietrze. Skończył się stres, spadł poziom adrenaliny i poczułam, że jestem zmęczona. Tak MEGA zmęczona. Ale już lepiej :)
Tak apropos obrony, dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, naprawdę wiele dla mnie znaczą i jest mi bardzo miło, że mój ostatni post wywołał taki odzew. Jesteście po prostu wielkie :*
W temacie robótkowym dzieje się niezbyt wiele, ale nie tak całkiem nic. Torbę sobie zrobiłam na zakupy, o! :) Nie tak całkiem zrobiłam, bo kupiłam gotową i tylko ozdobiłam, ale całkiem fajnie wyszło. Za oknem paskudnie (dlatego zdjęcia kiepskie), więc taki jeden wiosenny akcent jest zawsze mile widziany :) Coś z cyklu "mała rzecz, a cieszy" :)
***
I just felt completely worn-out after the exam. All the stress was gone, my adrenalin level suddenly got back to normal and I felt I was tired. Very tired. But I'm better now :)
Talking about the exam, thank you all for your lovely comments, they really mean a lot to me and I truly appreciate each word. I'm really happy that my last post caused such wonderfull response. You are the best!
When it comes to crafting, not much was going on, but "not much" doesn't mean "nothing". I made me a grocery bag :) Well, actually I haven't made it, I bought it and then adorned it. It turned out quite nice. The weather outside is awfull (which is why photos are that bad) so it's nice to have a tiny touch of spring :) Such a little thing and so much joy :)

Oprócz ozdobienia torby, nadgoniłam troszkę Silver Belle. Tak się czasami zastanawiam skąd u mnie pociąg do takich wymagających wzorów. Już pierwsze zdanie opisu ("cast on 376 sts") powinno mnie zniechęcić, ale nieee. Masochizm czy co?;)
***
Beside adorning the bag, I have also made a little progress with my Silver Belle. Sometimes I wonder where does my fondness for technically demanding projects stem from. The very first words of the pattern ("cast on 376 sts") should have been enough to discourage me, but nooo. Masochizm or what?;)

Przebrnęłam przez najcięższą część czyli warkoczowy peplum...
***
The peplum, which I guess is the hardest part, is already finished...

Zrobiłam jeden rękaw...
***
I've also made a sleeve...

A nad resztą muszę się jeszcze pomęczyć ;) Czeka też na mnie bolerko, do którego muszę jeszcze tylko przyszyć rękaw. Może do lata skończę :D
A teraz sobie idę :) Może sobie pofilcuję :D
***
And it'll take lot more effort to have the rest of it finished ;) I also have an almost finished shrug waiting for me to sew a missing sleeve to it. It's possible I'll have it done before summer :D
Now I'm off :) Perhaps I'll felt something this evening :D